Recenzja Power Planta - Home Theater Sound

Co miesiąc dostaję informacyjnego e-maila od Paula McGowana, założyciela i głównego konstruktora PS Audio – producenta sprzętu audio z Boulder w Kolorado. McGowan nie tylko dzieli się informacjami na temat PS Audio, ale również pisze jakie urządzenia mogą z audiofilskiego punktu widzenia odnieść korzyść po podłączeniu do sprzętu PS Audio. Taka postawa jest miłym gestem i napawa mnie szacunkiem do McGowana i jego firmy.

Regeneracja prądu zmiennego

Power Plant Premier, albo PPP regeneruje prąd zmienny. Urządzenie przyjmuje prąd wychodzący z gniazdka w ścianie, oczyszcza go poprzez zamianę na prąd stały, a następnie konwertuje go z powrotem na prąd zmienny. (McGowan posługuje się analogią wody: aby oczyścić brudną wodę trzeba ją wydestylować) PPP wzmacnia czysty prąd zmienny, więc dostarcza urządzeniom większej ilości energii niż gniazdko w ścianie. (...) Podobnie jak wzmacniacz klasy A PPP się nagrzewa, więc umieszczenie go w przewiewnym miejscu jest koniecznością. Wyświetlacz na przednim panelu informuje użytkownika o cechach prądu wchodzącego i wychodzącego z Power Planta. Przykładowo: domyślnie na wyświetlaczu pokazywane jest napięcie prądu z gniazdka w ścianie: 122 V. Wciśnięcie przycisku „Mode” zaowocuje wyświetleniem napięcia prądu dostarczanego do urządzeń, czyli 120 V (w Europie 230 V). Ponowne naciśniecie tego samego przycisku spowoduje, że wyświetlacz będzie pokazywał różnicę pomiędzy napięciem prądu wejściowego i wyjściowego, w tym wypadku -2 V. Informacja ta dowodzi, że Power Plant reguluje napięcie, więc system AV otrzymuje prąd o stałym, właściwym napięciu. Wyświetlacz pokazuje również poziom całkowitych zniekształceń harmonicznych prądu wchodzącego i prądu wychodzącego z PPP. Na początku wszystkie te informacje były użyteczne, ale jak już się przyzwyczaiłem do tego, że PPP działa, wyłączyłem wyświetlacz i urządzenie w większym lub mniejszym stopniu zniknęło z mojego stolika. Z tyłu Premiera znajdują się połączenia i ustawienia pozwalające na dopasowanie go do własnych potrzeb. Regenerator posiada piec par (w Europie pięć sztuk – przyp. tłum.) własnej produkcji gniazd sieciowych – cztery oznaczone jako IsoZone i piątą oznaczoną jako Power Amp. Każda para wykorzystuje różnicowy filtr nanocrystalline, filtrujący szum bez ingerencji w przepływ prądu. Według PS Audio jeśli przepływ prądu jest zakłócony, kondycjoner nie sprawi, że sprzęt będzie pracował optymalnie w czasie odtwarzania dynamicznych pasaży. Na tylnym panelu znajdują się też dwie pary gniazd typu „mały jack”, jak również dwa gniazda telefoniczne, dzięki którym PPP może służyć jako ochrona telefonu przed przepięciami. (Pewnej nocy w czasie burzy tropikalnej doceniłem tę ochronę – przepięcia były tak silne, że PPP kilka razy sam się resetował. Cieszę się, że miałem taką ochronę sprzętu.) Z tyłu urządzenia znajdują się też dwa 12 V triggery, które pozwalają na sekwencyjne włączanie podłączonego do Power Planta sprzętu. Do wyboru mamy trzy tryby: zawsze włączone, włączane i włączane z opóźnieniem.

Jak tylko dotarłem do domu, zaniosłem PPP do pustego pokoju i wpiąłem do niego wiatrak podłogowy, aby go trochę wygrzać. Po kilku dniach przeniosłem go do mojego pokoju odsłuchowego i podpiąłem do niego swój sprzęt. (…)

Gdy włączyłem „Western Wall” Rosanny Cash z płyty „Rules of Travel” (CD, Capitol 37757), PPP sprawił, że piosenka ta brzmiała czyściej i bardziej przejrzyście, niż kiedykolwiek przedtem. Tło było „czarniejsze” niż wcześniej. Dzięki temu szarpanie strun brzmiało szybciej i z większym wigorem. Każda gitarowa nuta wydobywała się w najbardziej naturalny sposób, z taką rozdzielczością i przejrzystością, o których marzyłem od wielu lat. Obraz głosu pani Cash również się poprawił, wydawał się teraz trochę większy i cieplejszy. To nagranie jest bardzo czyste i momentami nieco jasne, ale po włączeniu PPP ta niewielka ilość ostrości zniknęła i piosenka stała się bardzo przyjemna dla ucha.

Power Plant Premier sprawił również, że moje kolumny Rockport Technologies Mira wytworzyły trochę większą, ostrzejszą scenę dźwiękową, z wyraźniejszą separacją odwzorowania każdego instrumentu. „Shining Star” z albumu Woods II Briana Bromberga (CD, Artistry 757008) zmusiła Miry do reprodukcji dźwięków trzech różnych akustycznych basów – jeden grał pośrodku sceny, a pozostałe dwa po jej bokach. Miry potrafią z powodzeniem odtworzyć brzmienie trzech basów, a żeby zrobić to wiernie, kolumny muszą grać ekstremalnie szybko, a jednocześnie zwinnie i sprężyście. Przed końcówką mocy również stoi nie lada wyzwanie – musi zapewnić ciągłą moc czteroohmowym głośnikom. Gdy Power Plant dostarczał prąd systemowi, trzej basiści szarpali swoje struny z niezwykłą zaciętością i energią. Każda nuta wystrzeliwała z potęgą i zdumiewającą naturalnością. Środkowy solista jest nieco stłamszony w stosunku do dwóch pozostałych, co może być powodem utraty informacji o jego grze. Tym razem jednak każda jego nuta była wyraźniejsza i łatwiej można się było na niej skupić, doceniając samego muzyka. Aby sprawdzić czy Power Plant dostarczy systemowi wystarczającej ilości energii w wymagających scenach, wyciągnąłem mój stary film rezerwowy – Pan i władca na krańcu Świata i od razu zacząłem odtwarzać scenę pierwszej bitwy. W przeszłości strzelanina w tej scenie prawie zniszczyła moją domową instalację elektryczną. Parę razy oglądałem tę scenę przy włączonym świetle, żeby naocznie się przekonać ile energii potrzeba, aby poprawne odtworzyć jej dźwięk. Gdy do systemu złożonego z dwóch monobloków, procesora surround i dwóch subwooferów JL Audio f112 prąd dostarczał kondycjoner Shunyata Research Hydra Model-6, światło w pokoju prawie całkowicie gasło. Chociaż Hydra Model 6 nie jest regeneratorem prądu, mimo wszystko nie powinna go ograniczać – wahania jasności światła w pokoju oznaczały, że firma nie sprostała stawianym przed nią wymaganiom. Przyniosłem Power Planta na środek pokoju, podłączyłem do niego subwoofery JL i odtworzyłem scenę jeszcze raz. Tym razem, chociaż bitwa odtwarzana była z referencyjnym poziomem głośności światła nie przygasały. Gdy 1500 W ciągłej mocy było potrzebne, czułem, że PPP był w stanie tyle zapewnić, dzięki czemu system mógł działać przy wyższym niż normalnie poziomie głośności. PPP dostarczał pokłady mocy, gdy system tego potrzebował. W ciągu kilku ostatnich lat recenzowałem dwa inne kondycjonery, ale żaden z nich nie mógł się równać z Premierem. Mój obecny kondycjoner Shunyata Research Hydra Model-6 kosztuje o połowę mniej od Power Planta. Jest urządzeniem dostarczającym prąd, jak również filtrem sieciowym. Działa pasywnie wykorzystując cały szereg filtrów Venom, wysokiej jakości okablowanie i gniazda wykonane w technologii kriogenicznej. PPP jest z kolei kondycjonerem aktywnym. W moim systemie PPP brzmiał lepiej niż Hydra Model 6 – dźwięk był bardziej przejrzysty i dynamiczny, bez żadnych negatywnych konsekwencji.

Konkluzja

Czasami trudno jest zrozumieć cały ten techniczny żargon przypisany urządzeniom takim jak PS Audio Power Plant Premier. Kiedy jestem atakowany informacjami zwracam uwagę na to, co naprawdę się liczy, mianowicie na dźwięk. Z Power Plantem usłyszałem, że mój system gra pełnią swoich możliwości. Poprawa przejrzystości i cisza w tle sprawiły, że podniósł się poziom muzycznego realizmu, czego nie sposób przecenić. Chociaż miałem duże oczekiwania co do tego kondycjonera, nie spodziewałem się aż tak wielkiej poprawy. Jeśli szukasz kondycjonera sieciowego, na szczycie listy swoich poszukiwań umieść absolutnie fantastyczne urządzenie PS Audio Power Plant Premier.