Recenzja Power Planta - Positive Feedback

Czy można pobudzić do życia przyzwoity, lecz geriatryczny system audio, który pragnie czułości i troski? Jestem audiofilem o długim stażu i słucham różnych gatunków muzyki. Znam też dreszcz podekscytowania związany z posiadaniem i używaniem dobrego sprzętu. Nie należę jednak do tych, co bez przerwy w tym sprzęcie grzebią. Zbudowałem swój system pieczołowicie dobierając pasujące do siebie elementy na podstawie własnych poszukiwań i odsłuchów. Poszukiwałem urządzeń o dobrej relacji jakości do ceny, bo mam wiele zainteresowań, na które również przeznaczam pieniądze. Jak już się na jakieś urządzenie zdecyduję, pozostaje ono u mnie na dłużej. W swoim systemie nie przeprowadzałem żadnych znaczących zmian od dwóch lat. Ostatnio zauważyłem, że odsłuchom nie towarzyszą już takie emocje jak dawniej, zwłaszcza, gdy porównuję swój sprzęt z tym, co słyszę w salonach audio. Wiedziałem oczywiście, że odpowiedź na pytanie postawione na wstępie brzmi „tak, mój system można pobudzić do życia”, ale decyzja, który komponent wymienić i poszukiwanie najlepszego brzmienia za jak najmniejsze pieniądze były ponad moje siły. Odpowiedzi zatem zacząłem poszukiwać na ostatniej wystawie Rocky Mountain Audio Fest w Denver.

(...) PS Audio – firma, którą zna większość audiofilów miała duży pokaz zdominowany przez urządzenia do uzdatniana prądu i akcesoria sieciowe. Tutaj dowiedziałem się co nieco o nowym regeneratorze prądu Power Plant Premier. Byłem pod wrażeniem jego zdolności do oczyszczania prądu zmiennego wychodzącego z gniazdka w ścianie, o której można się było przekonać na podstawie poprawy brzmienia systemu demonstracyjnego.

(...)

Jak działa Power Plant

Zanim rozpocznę ten akapit muszę wspomnieć, że jestem z zawodu elektronikiem i chociaż nigdy nie projektowałem żadnych urządzeń, pracowałem w biznesie elektronicznym od wielu lat. Znam się więc trochę na tej dziedzinie, ale podobnie jak większość audiofilów nie jestem ekspertem. Jako, że moje wiedza jest bardziej obszerna od przeciętnego użytkownika sprzętu, potrafię odróżnić audiofilskie voodoo od prawdziwych faktów. Wierzę również, że prawdę pokazują odsłuchy. Do Premiera przekonał mnie fakt, że nie jest on kondycjonerem, ale regeneratorem prądu. Można to najprościej wyjaśnić w ten sposób: Premier zamienia „brudny” prąd o zmiennych parametrach na prąd stały, a następnie prąd stały zamienia na doskonałej jakości prąd zmienny o precyzyjnie określonym napięciu, który jest zbawienny dla sprzętu. (...) Od zawsze szukałem w literaturze dotyczącej kondycjonerów informacji o urządzeniu regenerującym prąd, ale moje poszukiwania były bezowocne dopóki nie pojawił się PS Audio Premier. Wśród produktów audio jest on całkowicie wyjątkowy. Podobne rozwiązania w dziedzinie uzdatniania prądu stosuje armia amerykańska, ale tam kosztują one 10-20 tys. dolarów i zbudowane są jak okręty wojenne (nawiasem mówiąc czasem wykorzystuje się je w okrętach wojennych). Tylko w ten sposób można mieć pewność, że czuły wojskowy sprzęt będzie działał nieprzerwanie w warunkach wojennych, gdy mają miejsce przerwy w dostawie prądu, gdy pojawiają się przepięcia i fluktuacje. Premier zapewnia to samo za dużo mniejsze pieniądze. (...)

Wyświetlacz Premiera jest bardzo użyteczny i pełni funkcje informacyjne. Pokazuje napięcie wejściowe i wyjściowe, jak również całkowite zniekształcenia harmoniczne na wejściu i na wyjściu. Przez ponad tydzień moich odsłuchów zauważyłem, że napięcie ma wartość od 199 do 122 V, a zniekształcenia od 1,8% do 3%. Na wyjściu Premiera prąd miał zawsze napięcie 120 V przy zniekształceniach 0,3% lub niższych.

Sekwenser prądowy, w który wyposażony jest Premier zapobiega przepięciom, które mogłyby się pojawić przy włączaniu niektórych urządzeń. (...)

Premier sprzedawany jest z kablem zasilającym, ale producent zaleca wymianę kabla na taki, który jest przeznaczony dla sprzętu audio (ja używałem kabla dołączonego). Dla dalszej poprawy brzmienia zaleca się również podłożenie pod urządzenie kolców lub innych akcesoriów antywibracyjnych. (...) Premier jest solidnie wykonany i wygląda elegancko, pasuje zatem do każdego systemu – zarówno skromnego jak i bardzo drogiego. Jasnoniebieski wyświetlacz, który może zostać przyciemniony lub wyłączony dodaje dodatkowo urządzeniu delikatnego blasku.

Testy odsłuchowe

Zamiast podłączać wszystkie komponenty do Premiera jednocześnie i opisywać co się zmieniło w brzmieniu postanowiłem wpinać do niego pojedyncze urządzenia, aby mieć lepszy wgląd w to, jaki efekt przynosi regeneracja prądu w moim systemie. (...)

Pierwszym urządzeniem zasilanym przez Power Planta był mój gramofon VPI Scout. Używam wkładki Sumiko Blue Point Special, bo moja wkładka Grado Sonata uległa ostatnio zniszczeniu. Nie spodziewałem się znaczącej poprawy dźwięku po wpięciu Premiera, a jednak byłem wstrząśnięty zmianą jaką usłyszałem. Muzyka wydawała się głośniejsza, bardziej rytmiczna i bardziej angażująca. Rożki w Steamroller na nowo wytłoczonej przez RTI płycie Sweet Baby James Jamesa Taylora wydawały się lepiej zorganizowane, a na Contry Road bas był zdecydowanie bardziej masywny, a fortepian bardziej uchwytny. Na Can’t Find the Way z płyty Between Daylight and Dark Mary Gautier bas nie schodził niżej, ale brzmiał stabilniej, mocniej i mniej wiotko, co pozwalało na głębsze zanurzenie się w muzyce. Na wszystkich słuchanych przeze mnie utworach najwyraźniejszej poprawie uległ bas, który był bardziej dobitny, choć niekoniecznie schodzący niżej. Być może zadziałała funkcja Multiwave. (...)

Następnym urządzeniem zasilanym za pośrednictwem Power Planta był odtwarzacz CD Music Hall Maverick. Zdumiewający efekt usłyszałem na płycie Evy Cassidy Live at Blues Alley. Na Fields of Gold z trudem udawało mi się gryzmolenie notatek, bo śpiew był tak piękny, że dokładnie pamiętam na jakie nowe poziomy szczegółowości wzniósł się głos pani Cassidy oraz gra towarzyszących jej muzyków. (...) Na tym utworze oraz na „Cheek to Cheek” słyszałem wszystkie detale fortepianu, gitary i perkusji, które do tej pory nie były tak oczywiste. Nawet mój kot, który woli klasyczne winyle rozwinął się przede mną wsłuchując się w tę piękną płytę CD. Na wydanej przez XRCD wersji „The Planets”, gdzie grają Los Angeles Philharmonic pod dyrekcją Zubina Mehta, Jupiter, the Bringer of Jollity nigdy wcześniej nie brzmiał radośniej, ani śmielej. Instrumenty strunowe brzmiały bardziej jak jeden zespół, a na głośnych pasażach muzyka eksplodowała na tle znacznie głębszej ciszy. Góra i bas obfitowały w nowe szczegóły, a jakość transjentów znacznie się poprawiła. Gdy ponownie słuchałem tych dwóch płyt CD z preampem Audible Illusions Modulus III podłączonym do Premiera zacząłem słyszeć rzeczy, których do tej pory nie słyszałem. Tła były znacznie cichsze, a głos Evy Cassidy wydobywał się z ciemniejszej przestrzeni i był bardziej kontrastowy w stosunku do akompaniujących jej instrumentów i dźwięków sali. Poprzedni maskowany oddech i muzyczne szczegóły teraz były słyszalne w pokoju. Scena Jupitera poszerzyła się i instrumenty, które do tej pory były stłoczone teraz zaczęły grać jako pojedyncze źródła dźwięku. Instrumenty perkusyjne stały się bardziej barwne, a cały balans tonalny zdawał się przesuwać lekko ku górze, tak, że więcej detali wydobywało się z górnego pasma spektrum. Kontrasty dynamiczne przybrały bardziej dramatyczną formę, co mnie bardzo ucieszyło, gdyż jest to cecha dźwięku najbardziej przeze mnie pożądana w czasie odsłuchów.

W dalszej kolejności znowu włączyłem gramofon, ale tym razem do Premiera podpięty był preamp. (...) Usłyszałem znaczącą poprawę jeśli chodzi o powietrze wokół każdego instrumentu. Bas był lepiej kontrolowany, tła wydawały się cichsze, a dynamika była wyraźnie lepsza. (...) Scena w oczywisty sposób stała się szersza i mogłem cieszyć się całą masą nieznanych mi dotychczas szczegółów dźwiękowych wydobywających się zza orkiestry. (...) Łatwiej można było śledzić teksty i zanurzać się w muzyce. Wokal stał się czarujący. Premier wprowadził do brzmienia systemu taką zmianę, jakiej możnaby oczekiwać po wymianie wkładki gramofonowej na tysiąc kilkaset dolarów droższą.

Pod koniec testów wpiąłem do Power Planta swój wzmacniacz Krell KAV-250 razem ze wszystkimi innymi komponentami. Zarówno na płytach CD jak i analogowych słychać było dalszą olbrzymią poprawę dźwięku. (...) Zdjęta została kolejna warstwa mgiełki z nagrań, które właściwie coraz mniej przypominały nagrania, a coraz bardziej prawdziwy koncert. Najbardziej wyraźną zmianą było pogłębienie się sceny. (...)

Podsumowanie

Wielkim odkryciem związanym z Premierem był dla mnie fakt, że przez długi czas cierpiałem z powodu kiepskiego zasilania. Z tego powodu gubiłem znaczną część informacji dźwiękowych, za które przecież zapłaciłem kupując swój sprzęt. Według mnie dokupienie Power Planta przynosi ogromną satysfakcję przy stosunkowo niewielkich kosztach. Urządzenie wprowadza rzeczywistą poprawę – efekt jest taki jak przy zakupie nowych kolumn, czy końcówki mocy. W ciągu kolejnych odsłuchów zauważyłem też, że mogłem słuchać ciszej, bo już nie trzeba było się wysilać, aby usłyszeć detale, a kontrasty dynamiczne były znacznie lepiej słyszalne. Zacząłem szczerze wierzyć w zasadę regeneracji prądu. To, czy doświadczysz dramatycznej poprawy dźwięku swojego systemu zależy od wielu czynników. Możesz mieć w swoim domu lepsze zasilanie niż ja, a twoje urządzenia do odtwarzania muzyki mogą mieć lepsze zasilacze. W takiej sytuacji podpięcie Premiera przyniesie mniejszą poprawę. (...) Z pełnym przekonaniem oświadczam, że Premier to wysokiej klasy urządzenie audio, za którym stoi wiedza inżynierów i konstruktorów. Warto się nim zainteresować i go wypróbować. Nie oszukujmy się, że jakość prądu, którym zasilane są nasze urządzenia nie wpływa na ich brzmienie. Bardzo mocna rekomendacja.