Recenzja Vivid Audio Giya G3 - Hi-Fi+

Kształtne kolumny Vivid Giya G3 to mniejsza wersja Giyi G2, które z kolei są pomniejszonymi G1. Na wystawie CES w tym roku firma zaprezentowała Giye G4 jak nie trudno się domyślić jeszcze mniejsze od poprzednich. Jeżeli pojawią się jeszcze mniejsze Giye, z pewnością zyskają miano najbardziej radykalnych kolumn biurkowych na świecie. Niestety Vivid ogłosił, że na chwilę obecną nie planuje już pomniejszać kolumn.

Dużym wyzwaniem dla projektanta Vividów G3 było stworzenie kolumny mniejszej, ale wystarczająco dużej, by zmieścić 125mm przetwornik średniotonowy, stosowany również we większych Giyach. Głośniki niskotonowe trzech modeli Giya są analogicznego projektu – z obydwu boków każdej kolumny promieniują na boki. Takie rozwiązanie przypomina montaż silnika V12 w Mini. Membrany mają jedynie 135mm średnicy, za to magnes układu jest przystosowany do napędzania głośnika o średnicy 225mm. Krótka cewka w długiej szczelinie sprawia, że kontrola basu nie mogłaby być lepsza. Prędzej zabrzmi nadmiernie twardo. Przecież można uzyskać kolumnę produkującą duże ciśnienie akustyczne w zakresie średnich częstotliwości, tylko bez basu. Ewentualność taka nie dotyczy firmy Vivid, której ogromną przewagą jest możliwość projektowania obudowy, przetworników i zwrotnic jako jednego systemu. Produkcja odbywa się w zakładzie w południowo-afrykańskim Durbanie. Dic zaprojektował układ basowy, by przetwarzał dźwięk z najlepszą możliwą kombinacją prędkości i rozciągnięcia w czterodrożnym systemie pięciogłośnikowym.

Obudowa wykonana jest z kompozytu włókna szklanego umieszczonego na stelażu z balsy. W rezultacie otrzymano niezwykle sztywną obudowę o niskiej masie, która zapewnia minimalną ilość wibracji w zakresie częstotliwości akustycznych, co minimalizuje ilość podbarwień pochodzących od obudowy. Taki materiał obudowy pozwala wykończyć powierzchnię lakierami motoryzacyjnymi w dowolnie wybranym kolorze.

Tweeter i głośnik średniotonowy posiadają membrany o przekroju krzywej łańcuchowej, zamiast popularnych sferycznych. Spod ochronnych krzyżaków wyglądają dość oble. Oba wyposażono w tuby stratne do tłumienia fali wstecznej. Cewki z kolei zostały nawinięte taśmą aluminiową, która zapewnia optymalne sparowanie z aluminiowymi membranami. Tweeter wykorzystuje oprócz tego specjalnie opracowany ferrofluid, tolerujący wyjątkowo silny strumień pola magnetycznego, wytwarzanego przez promieniście spolaryzowane neodymowe magnesy pierścieniowe. Głośnik średniotonowy to konstrukcja znana z większych Giy: 50mm kopułka aluminiowa o miedzianej cewce taśmowej umieszczonej na wentylowanym karkasie, otoczonym magnesem pierścieniowym spolaryzowanym promieniście. Mniejsze przetworniki niskotonowe pozwoliły ograniczyć objętość obudowy G3 w porównaniu do G2, co oznacza, że skuteczność układu powinna okazać się niższa. Dic stworzył jednak dla tego zespołu głośnikowego nową zwrotnicę i uzyskał niemalże identyczną skuteczność jak w ówcześnie produkowanej wersji G2. Później zwrotnice G2 i G1 również zostały poddane modyfikacji zwiększając skuteczność o 3/4dB.

Podobnie jak w pozostałych Giyach terminale bi-wire ukryto u spodu kolumn. Efekt wizualny jest bardzo atrakcyjny, jednak wymaga nieco zabawy przy podłączaniu. Kolce pozwalają unieść podstawę kolumny, jednak Vivid nie uważa, by były one konieczne.

Vivid Audio Giya G3 [1]

Pierwsze wrażenie jakie zrobiły na mnie było bardzo podobne do G2: charakteru dźwięku urządzeń napędzających kolumny był przekazywany transparentnie. […] Dźwięk opuszczał obudowy z pełną swobodą. Scena przybierała dokładnie takie rozmiary, jakie dyktowało nagranie, a jego szczegóły łączyły się w niespotykany spektakl muzyczny. „Leave My Head Alone Brain” [Duo, Universal] Buggiego Wesseltofta rozprzestrzeniło się w pomieszczeniu odsłuchowym, zdradzając, że częściowo zostało zainspirowane fortepianem prowadzącym „Take Five”. Było mi ciężko zapauzować, szczególnie, gdy bębny z nowego albumu live „Norwegian Woods” zaczęły bębnić zdradzając rozmiary przestrzeni nagrania. Wokal pojawił się w pomieszczeniu znikąd z taką pewnością siebie, że niegrzecznie byłoby zrobić cokolwiek innego niż po prostu słuchać.

Puściłem również jedno z nagrań wysokiej rozdzielczości od 2L, by zobaczyć jak G3 poradzą sobie z naprawdę poważnym nagraniem. Gdy tylko Mozartowskie skrzypce zaczęły grać witalność i ekspresywność muzyków zawładnęła przedstawieniem. Ponownie kolumny wyślizgnęły się z fonicznego pola widzenia, a przede mną zjawił się cały skład w tak spektakularnym stylu, że wzrok nagle zaczął się wydawać zbędny. To nagranie 2L słynie z doskonałej jakości, jednak jeszcze nigdy nie było dla mnie tak przekonujące, angażujące i prawdziwe. Na zasadzie kontrastu dałem szansę również Infected Mushroom. Poziom głośności po poprzednim nagraniu został na wysokim poziomie, jednak G3 dały sobie z nim radę i dostarczyły silnego, mięsistego i zadowalającego nawet sąsiadów basu, że nie przyszło mi do głowy by ruszuć z kontrą do gałki głośności. Przeciwnie, wykąpałem się w elektronicznej wodzie, płynąc przez przyjemne foniczne wezbrania. Muszę jednak powiedzieć, że znam lepsze nagrania. Zainspirowany włączyłem „Retrograde” Jamesa Blake’a [Overgrown, Polydor]. Vividy odtworzyły to pięknie, łamiąc serce i podnosząc na duchu w zaskakująco ciemny sposób. 

Postanowiłem podkręcić temperaturę poprzez wykorzystanie gramofonu Rega RP10 z wkładką Apheta MC i przedwzmacniaczem Trilogy 907. Teraz system usunął się całkowicie z prezentacji, a ja słyszałem wyłącznie grających muzyków i to, co chcieli przekazać swoją muzyką. Od niedawna pochłonęło mnie również audio komputerowe, jednak Vividy uświadomiły mi, że analogowe źródła nadal królują pod względami komunikacji i spójności muzycznej. […]

Vivid Giya G3 nie są tanie, a przywołanie alternatywnych kolumn o choćby zbliżonym poziomie przejrzystości wydaje się niemożliwe. Wygląda na to, że poprawki na linii źródło-amplifikacja pozwoliły mi uzyskać lepsze rezultaty na G3 niż na wcześniej testowanych G2 i G1, a to dobra laurka dla tych „małych kolumienek”.

Jason Kennedy, Hi-Fi+ sierpień 2014

Vivid Audio Giya G3 [2]