PS Audio P10 Power Plant

Gdy PS Audio ogłosiło premierę największego i najbardziej zaawansowanego high-endowego urządzenia regenerującego prąd na świecie HFN ustawiło się pierwsze w kolejce do jego testu.

W 1999 roku na rynku pojawił się pierwszy samodzielny regenerator prądu sieciowego: PS Audio P300. Od tego czasu cała gama urządzeń spod ręki Paula McGowana ugruntowała jej reputację w światku audio jako lidera dostarczającego wzmacniacze produkujące wysokie napięcie o gładkim przebiegu fali co jest szczególnie ważne dla urządzeń audio, które muszą pobierać prąd prosto z gniazdka ściennego. W odróżnieniu od kondycjonera prądu, którego zadaniem jest pasywna redukcja zakłóceń prądu regenerator w sposób aktywny generuje nowy przebieg fali prądu. Dzięki temu w odróżnieniu od zniekształconych fal z gniazdka ściennego mamy do dyspozycji, gładką i jednorodną falę sinusoidalną.

W grze skojarzeń słownych większość audiofili bez zawahania połączyłaby frazę regenerator prądu z PS Audio. […]

Oczywiście są osoby wg których dobry prąd nie ma żadnego wpływu na dobre brzmienie. Są też tacy, którzy bez wątpienia doświadczają znaczącej poprawy brzmienia na wielu, choć nie wszystkich urządzeniach audio w wyniku pracy regeneratora.

P10 jest największym z regeneratorów PS Audio. Czołowymi cechami P10 są liczne gniazda sieciowe, brak wentylatorów powodujących szum (chłodzenie odbywa się poprzez duże radiatory), oraz obciążalność 1500VA. Chwilowy pobór mocy z P10 może sięgnąć nawet 1750VA, co oznacza, że można do niego podłączać zarówno przedwzmacniacze, DACi i odtwarzacze kompaktowe, jak i końcówki mocy.

Dotykowy panel
Wyjścia podzielono na 5 stref oznaczonych od A do E i każde z nich można załączyć bądź odłączyć poprzez panel przedni. Wszystkie gniazda zachowują się jednakowo poza D i E, które wyposażono dodatkowo w ogranicznik poboru prądu udarowego prewentujący niepotrzebnemu załączaniu obwodu zabezpieczającego podczas uruchamiania potężnych końcówek mocy.

Innymi gniazdami umieszczonymi na panelu tylnym są Ethernet do komunikacji z siecią, pozwalający połączyć się z interfejsem P10 online zapewniającym dostęp do takich funkcji jak zmiana nazwy poszczególnych gniazd zasilających, monitorowanie poboru prądu oraz unowocześnianie firmware. Opcjonalnie firmware można również aktualizować za pomocą karty SD. Dostępne są również gniazda trigger oraz podczerwieni.

Sposób podłączania urządzeń do P10 wygląda następująco. Najpierw należy wyłączyć P10. Następnie podłącza się kabel zasilający nowego urządzenia do gniazda P10. Kolejnym krokiem jest ponowne załączenie P10 najpierw za pomocą przełącznika umieszczonego na panelu tylnym, a następnie kwadratowym przyciskiem z panelu frontowego.

PS Audio zaleca podłączyć P10 do gniazdka ściennego za pomocą ekranowanego kabla zasilającego o dużym przekroju przewodników. W trakcie recenzji skorzystałem z kabla dostarczonego nam wraz z Power Plantem Premier przed kilkoma laty.

Ekran dotykowy urządzenia zapewnia dostęp do szeregu różnych funkcji takich jak Scope, Setup, Waveform i Clean.

Scope wyświetla wykresy przebiegu napięcia (rodem z oscyloskopu) wchodzącego i wychodzącego z urządzenia oraz różnicę pomiędzy nimi. Mamy również dostęp do ekranu status pod którym znajduje się lista parametrów takich jak napięcie wejściowe i wyjściowe, THD na wejściu i wyjściu oraz obciążenie w amperach.

Napięcie wyjściowe można regulować za pośrednictwem dwóch trybów pracy w funkcji „Setup”: jeden zapewnia niskie zniekształcenia, a drugi szeroki zakres regulacji napięcia. Do dyspozycji są również ustawienia opóźnionego załączania napięcia na poszczególne gniazda – pozwala to uzyskać odpowiednią sekwencję uruchamiania poszczególnych urządzeń w systemie.
„Waveform” pozwala dokonać wyboru pomiędzy opcjami Sine i Multi – pierwsza z nich generuje falę sinusoidalną o niskich zniekształceniach, a druga o nieco spłaszczonych wierzchołkach fali dzięki czemu urządzenia podłączone do regeneratora mają więcej czasu na naładowanie kondensatorów. Choć ustawień jest znacznie mniej niż w urządzeniach poprzednich generacji, to mówi się, że opcja Multi pozwala uzyskać analogiczny rezultat dźwiękowy do zastosowania większego transformatora i większych kondensatorów filtrujących w urządzeniach podłączonych do P10.

Funkcja „Clean” demagnetyzuje transformatory zasilające podłączonych urządzeń poprzez generowanie harmonicznych wyższych częstotliwości do zasadniczej fali. Warto zauważyć, że ekran dotykowy ma również regulowaną jasność w sposób ręczny lub automatyczny. Jedyne czego brakuje, to pilot zdalnego sterowania do obsługi wszystkich tych funkcji z pozycji odsłuchowej.

Odsłuchy porównawcze rozpocząłem od porównania wzmacniacza słuchawkowego Lehmann Black Cube Linear z moimi ulubionymi słuchawkami do 1500zł: Sony MDR-MA900 podłączanych zamiennie do gniazdka ściennego i P10. Źródłem sygnału był Mac mini na Windowsie XP z odtwarzaczem Jriver Media Center v17 poprzez kartę TC Electronics QuteHD. Na muzykę wybrałem trzy ripy z SACD:
Emmę Kirkby śpiewającą „Full Fathom Five Thy Father Lies” Roberta Johnsona z Musique And Sweet Poetrie [BIS-SACD-1505], ciemny i energetyczny String Quartet No 1 Waltera Pistona [BIS-SACD-1505] oraz całkowicie odmienny “Beyond” Pedera Af Ugglasa z jego albumu o tej samej nazwie [OPUS 3 CD 22072].
Włączenie P10 w obwód zaowocowało dociążeniem i przyciemnieniem dźwięku. Głos Emmy Kirkby nabrał ciepła, a przestrzenna akustyka kościelna zyskała lepszą formę. Na Piston dźwięk wiolonczeli był pełniejszy, a puls rytmiczny nagrania lepiej przebijał się na wierzch co ułatwiało odczuwanie nagrania. Zrelaksowane i melodyczne gitary Ugglasa brzmiały jak luksusowa kąpiel. Zasilanie QuteHD z P10 również wniosło nieco ciepła oraz rześkości: wokal Emmy Kirkby stał się jeszcze bardziej potężny, a na Piston było bardziej bezpośrednie.

Kolumnowa rozkosz
P10 robił jeszcze większe wrażenie podłączony do kolumn podłogowych Thiel CS1.6 napędzanych za pomocą starych ale sprawdzonych monobloków Exosure XVIII podłączonych pod drabinkę rezystorową DACT pełniącą rolę przedwzmacniacza pasywnego. W najniższej części pasma dostrzegalna była większa masa i cieplejsza barwa, jednak to dodatkowa kontrola jaką zaprezentował Exposure podłączony do P10 naprawdę zwracała na siebie uwagę.
Doskonałe nagranie Vox Turnabout z Symphonic Dances Rachmaninova posiadało wymaganą masę na fortissimo oraz wzbudzało wspaniałe wrażenie organizacji z niekoniecznie naturalnej, ale nadal chwytającej perspektywy orkiestry. Wszelka ostrość była pod kontrolą, dzięki czemu mogłem sobie pozwolić na odkręcenie gałki głośności do poziomu „zachwycającego”.

Znacznie bardziej zaskakująca była poprawa brzmienia utworu Wings:
 „Country Dreamer” z Band On The Run. Nie słyszałem jeszcze intra instrumentalnego z tego nagrania przekazanego z taką przejrzystością każdego z elementów oraz precyzyjną kontrolą ich pozycji na scenie muzycznej. Nigdy nie słyszałem też wokalu Paula McCartneya, który nabiera w drugim wersie trochę twardości, z taką pewnością niemalże gwarantującą przeniesienie wszystkich szczegółów z taśmy matki. Niektóre wydania plików wysokiej rozdzielczości sprawiają, że zastanawiam się, czy należało na nie odkładać pieniądze: P10 sprawił, że miałem pełne przekonanie, co do dobrze zainwestowanych w to nagranie pieniędzy.

Rezultaty na „Country Dreamer” były tak dobre, że wykorzystałem to nagranie do porównań pomiędzy trybami zasilania Sine i Multi. Zdecydowanie preferowałem opcję Sine, którą zresztą wykorzystałem do wszystkich wcześniejszych porównań. Wybór ten wynikał z wrażenia wybornej kontroli i przejrzystości cech, które w trybie Multi nie były tak oczywiste. Niewykluczone, że w innych warunkach tryb Multi sprawiłby się lepiej od Sine.

Werdykt HI-FI NEWS

Wszechstronny, wysokonapięciowy regenerator napięcia P10 zasłużenie zdobył miano najlepszego z najnowszej serii urządzeń PS Audio. Nie da się zagwarantować, że w każdej sytuacji wpłynie na poprawę brzmienia systemu, ale sprawiedliwym będzie założenie, że większość sprzętu towarzyszącego zagra pod P10 co najmniej lepiej, a może nawet zaskakująco lepiej. Biorąc pod uwagę ilość funkcji stosunek ceny do jakości P10 jest bardzo dobry.

— Keith Howard, Hi-Fi News, www.hifinews.co.uk