Vivid Audio B1

[…] Przyznaję, że wygląd Vividów B1 mnie odpychał. Niektórzy porównywali go do tarczy Zulu, inni do wytworu H.R. „Alien” Giger. Być może to powie coś o mojej psychice – skojarzyły mi się one z czymś intymnym. Po tym jak Vivid podbił stawkę na dziwnie wyglądające kolumny smerfokształtnym modelem G1, które Wes Philips entuzjastycznie zrecenzował w Stereophile’u wygląd B1 zaczął mi się podobać. Tak jak w przypadku G1 Giya wygląd kolumn jest w głównej mierze efektem konstrukcji akustycznej.

Przetworniki maleją wraz ze wzrostem częstotliwości, którą przetwarzają ze względu na to, że długości fail dźwiękowej skracają się. Tak samo optymalny rozmiar ścianki frontowej, do której mocowane są głośniki zmniejsza się wraz ze wzrostem częstotliwości. Duża, szeroka ściana jest optymalna do montażu wooferów, nie tak bardzo dla przetworników średniotonowych i wręcz nieoptymalna dla tweeterów. Dlatego właśnie szerokość obudowy B1 zmniejsza się razem z głośnikami odpowiadającymi za odtwarzanie poszczególnych częstotliwości. Poniżej woofera obudowa również jest wyoblona dzięki czemu ma symetryczny kształt. Podczas gdy wyglądają na kolumny podstawkowe, to noga i stopka kolumny są w zasadzie integralnymi elementami konstrukcji, którą wykonano z kompozytu polimerowego wzmacnianego włóknem węglowym.

B1 wykorzystują 16cm woofery o aluminiowych membranach w paśmie poniżej 900Hz, które są umieszczone w zwężającej się komorze wentylowanej łezkowatym otworem. Wyżej gra dwucalowa aluminiowa kopułka aż do 4kHz. Reszta pasma została powierzona jednocalowej kopułce, również aluminiowej. Kolumna wygląda na trójdrożną, jednak z tyłu obudowy znajduje się drugi woofer i drugi otwór wentylacyjny dzięki czemu można zobaczyć co się dzieje z drugiej strony obudowy. Tylny woofer wzmacnia efektywność kolumny na niskich rejestrach, jednak gra jedynie do 100Hz by nie indukować zakłóceń w paśmie średnich tonów.

Przeciwsobne woofery grają w zgodnej fazie, a ich kosze są połączone śrubami, aby wibracje obudowy niwelowały się. Tweeter oraz średniotonowiec są zamontowane na gumowych o-ringach aby odizolować je od obudowy.

Przetworniki zastosowane w B1 to produkty autonomicznego projektu Vivid i powstają w ich własnej hali produkcyjnej. Laurence Dickie przykładał szczególną uwagę do dźwięku emitowanego przez tylną część membrany. Aluminiowe kopułki średnio i wysokotonowe posiadają magnesy spolaryzowane promieniście, zbudowane z pierwiastków ziem rzadkich. Fala wsteczna kopułek wystrzeliwuje w kierunku otworu w magnesie, który otwiera się na materiał tłumiący znajdujący się wewnątrz tuby stratnej schowanej w obudowie kolumny. Jak w linii transmisyjnej fala wsteczna jest pochłaniana i nie promieniuje przez kopułki. Woofery również wykorzystują promieniście spolaryzowane magnesy, tym razem o średnicy niewiele większej od samej cewki, a 12 poprzeczek łączących kosz z układem magnesu są wyprofilowane tak, by w jak najmniejszym stopniu ograniczały przepływ fali wstecznej.

Filtry zwrotnicy mają nachylenie czwartego rzędu i zostały podłączone do dwóch par gniazd WBT. Stopa kolumny ma od spodu pięć demontowalnych kolców, którymi można regulować sprzęgnięcie z podłogą. Maskownicy brak, kopułki są chronione jedynie przez ażurowe krzyże. Gdy przyzwyczaić się już do charakterystycznego wyglądu B1, okazują się one oszałamiająco dobrze wykonane Kolumny te łączą inżynierską pracę pięknym wyglądem.

Odsłuch
[…] Dziwnie jest opisywać pasmo niskich tonów B1 za pomocą słowa hojne biorąc pod uwagę niewielkie wymiary obudów i woofery o niedużych średnicach. Ale naprawdę grały hojnie dołem. Gitara basowa z nagrań "Channel Identification" oraz "Channel Phasing" na Editor's Choice CD (Stereophile STPH016-2) miała doskonałą wagę, a kolumny wzorowo artykułowały sygnał, który potrafi nieraz zabrzmieć za miękko z obudów bas-reflex. Gitara basowa Jerome’a Harrisa we wstępie do "The Mooche," Duke’a Ellington'a z albumu Jerome Harris Quintet's Rendezvous(CD, Stereophile STPH013-2) zabrzmiała jednorodnie, po raz kolejny z doskonałą artykulacją.

B1 podobnie radziły sobie z muzyką graną na organach klasycznych; linie na pedałach w Preludium i fudze Bacha d-moll, granej przez Michaela Murraya na organach w Los Angeles First Congregational Church (CD, Telarc CD-80088), miały zaskakującą masę i głębię. Niskie częstotliwości z Editor's Choice były reprodukowane w pełni, aż do 32Hz w zakresie 1/3 oktawy. Choć było jeszcze nieco dźwięku przy 25Hz, to na 20Hz była już tylko cisza. […]
Dynamika jak na tak małe kolumny robiła wrażenie. Z Classé CTM-600s wybuchowe rozpoczęcie "Speed," z Airborne Deana Peera (24/96 AIFF file, Cardas) było odpowiednio wybuchowe. Sample perkusyjne z "Fit Song," Corneliusa, album: Sensuous(CD, Warner Japan EVE016) miały doskonałą skoczność.

John Marks zachwycił się spójnością średnicy B1, a ja byłem pod wrażeniem kombinacji przejrzystości i czystości jaką legitymowały się w tym zakresie. Nie było słychać zakolorowań, zarówno dźwięk fortepianu Vladimira Ashkenazykiego jak i przestrzeni go otaczającej na nagraniu z Rhapsody on a Theme of Paganini Rachmaninoffa z André Previn i LSO (CD, Decca Jubilee 417 702-2), zostały zaprezentowane w sposób naturalny.

Zespół Decca był u szczytu swoich umiejętności podczas tego nagrania na Kingsway Hall, choć klarowność i hojność na niskich pozwoliła mi z łatwością usłyszeć pociąg metra odjeżdżający ze stacji na początku słynnej, wolnej wariacji.

Złożoność warstwowa wokali w utworze "Dawn," z płyty Book of Days Meredith Monk (CD, ECM 1399), którą polecił mi Jon Iverson była podana bez dodatków, jednak nie w sensie, że kolumny bezwzględnie wszystko obnażały. B1 po prostu schodzą z drogi informacjom zapisanym podczas nagrania. Wyprodukowały przy okazji wrażenie namacalności tychże wokali.

Zatorturowany głos Petera Gabriela w "Boy in the Bubble” Paula Simona z albumu Scratch My Back (ALAC rip z CD, Real World 1) miał wrażenie obecności, którą rzadko zdarza się słyszeć z kolumn. Pamiętam dekady temu, jak Bob Stuart z Meridiana przypuszczał, że jest coś szczególnego w reprodukcji ludzkiego głosu z kolumn, których ścianka przednia była szerokości zbliżonej do ludzkiej głowy. Z pewnością zjawisko to pomogło B1 zdziałać trochę specjalnej magii w zakresie wokali. 

Sposób w jaki B1 obrazowały muzykę był generalnie rzecz biorąc doskonały. Kombinacja stabilności i precyzji sprzężona z wysoką rozdzielczością B1 pozwoliła mi usłyszeć anomalie wynikające z ustawienia mikrofonów, takie jak skrzypce skupione wraz z wiolonczelami w jednej lokalizacji. […]

Na nowojorskiej AXPONA Show w czerwcu gdy przygotowywałem tę recenzję miałem szczęście usłyszeć Arturo Delmoniego, prezentującego oczarowujące wykonanie Chaconne z Partity 2 dla skrzypiec solo Bacha. Gdy wróciłem do domu po tym pokazie włączyłem ten sam utwór i obraz skrzypiec Delmoniego zawisł pomiędzy Vividami B1 – niepodkolorowany, solidny, stabilny. Nie był taki jak na żywo, sprzyjająca akustyka kaplicy Santa Barbara wypełniona brzmieniem skrzypiec w głąb i wszerz była wręcz lepsza od wykonania Delmoniego rodem z suchego apartamentu hotelowego na AXPONA. Nie często zdarza się, by coś grało lepiej pod względem synergii wykonania z zarejestrowanego nagrania i systemu odtwarzającego.

Podsumowanie
John Marks w swojej kolumnie w Stereophile’u podsumował Vivid B1 jako posiadające: „niemal idealną równowagę ciepła i informacji”. Po całej pracy włożonej w tę recenzję nie mam zbyt wiele do dodania. […] Jeżeli twoje pomieszczenie jest małe lub średnie, a szukasz czegoś o mało natarczywym brzmieniu i cenisz sobie przejrzystość oraz muzyczną komunikację nad wypruwającą wnętrzności dynamikę, to Vivid B1 są jednym z najlepszych możliwych wyborów. Kochałem to, co one robiły! -John Atkinson