Bujna wyobraźnia

Pamiętacie zwariowane B&W Nautilus? Laurence Dickie, były konstruktor B&W odpowiedzialny za tamten projekt zaatakował ponownie.

Nie da się pominąć pierwszego wrażenia jakie robią Vivid Audio K1. Przy ich wzroście (130cm) i kształtnych krzywiznach nie da się ich pomylić z żadną inną kolumną głośnikową. Nie jest to jedyny model przypominający sci-fi z lat 50-tych, B1 pierwsze opuściły fabrykę. W moich oczach to K1 mają lepsze proporcje. […]

Głośniki są rozmieszczone na obudowie tak, by znajdowało się wokół nich jak najmniej płaszczyzn i krawędzi. Krzywizny obudowy czynią ją odporną na wibracje, które normalnie dokładają dźwięku do tego generowanego z głośników. Standardowo dostępne są w pięciu kolorach, jednak jak przystało na kolumny wykończone lakierem samochodowym na zamówienie producent może pokryć obudowy dowolnym lakierem.

Dźwięk
Dźwięk tych kolumn oferuje coś więcej. Z początku postawiłem je w pokoju wypoczynkowym, przydatnym i do wygrzewania sprzętu i do solidnych odsłuchów. W tym stosunkowo małym pomieszczeniu były nieco przytłaczające, a z doświadczenia wiem, że nawet stosunkowo małe podstawkowe mogą wprawić to pomieszczenie w rezonanse. Okres wygrzewania trwał kilka tygodni, ponieważ kolumny te sprawdzały się w nim dobrze.

Spójny to oklepane słowo jeżeli chodzi o określenie dźwięku kolumn, jednak K1 mogłyby śmiało stać się punktem odniesienia dla znaczenia tego wyrazu. Jednorodność materiału z którego wykonano membrany głośników mogła być przyczyną tej spójności. Może być to zresztą jedyna ich cecha, która wprowadza niepewność co do tego czy te kolumny będzie można uznać za idealne na długoterminowy związek oparty o odsłuchy i emocje. Na skraju percepcji odkryłem metaliczną nutę w dźwięku, podczas odtwarzania głośnej muzyki gitarowej. Aspiracje tych głośników są praktycznie wzorowe. Zdawały się oddychać swobodnie w całym paśmie. Każdy dźwięk rozpoczynał się i zanikał z naturalną precyzją, bez tradycyjnych dla pozostałych głośników podkolorowań. Vivid Audio K1 mają zaskakującą umiejętność odtwarzania głęboko i nisko w jednej chwili, by w kolejnej zatrzymać się nie pozostawiając za sobą żadnych śladów. Dość niesamowite. Co więcej ta charakterystyka była obecna również w paśmie tonów średnich przyczyniając się do postrzegania innych kolumn jako źle zrównoważonych. 

Doświadczenie Dickiego w budowaniu zestawów nagłośnienia estradowego pozwoliło zbudować kolumny, które mają dobry wykop oraz moc co nie jest opłacone brakiem gracji czy innych manier audiofilskiej kolumny marzeń. Te przetworniki zdają się mieć ogromną obciążalność, więc nawet na wysokich poziomach głośności praktycznie nie da się zaobserwować kompresji mocowej czy ograniczenia dynamiki. To pozwala uzyskać potężną skalę nagraniom orkiestralnym dzięki czemu waga i oddziaływanie zestawów perkusyjnych nagrywanych z bliska i odtwarzanych za pomocą tych kolumn jest spotykana w zaledwie kilku innych produktach.

Wyznacznikiem naprawdę doskonałego hifi jest to, że każdy rodzaj muzyki i audio brzmi z niego dobrze. Od niskiej jakości skompresowanych DAB, DolbyDigital, MP3, aż wysokiej jakości do DTS, CD, winylu - nic nie było nieprzyjemnie reprodukowane z winy formatu.

Przeglądając kolekcję MP3 za pośrednictwem PowerBooka moja uwaga nie skupiała się na rozwodnionym, świszczącym dźwięku. Była za to skupiona na muzyce. Na przykład sposób w który McCartney korzystał z wibrata w sekcji basowej „Penny Lane”…

Pomimo zacięcia do odtwarzania dźwięku niczym monitor studyjny te kolumny naprawdę pozwalają chłonąć muzykę i zapomnieć o mechanice muzyki. –Andrew Harrisom,