Wiedziałem, że należy spodziewać się czegoś dobrego po tych małych kolumnach dwudrożnych. Zostały zaprojektowane przez Dereka Gilligana, który stanowił połowę zespołu projektantów NEAT Acoustics zanim zawitał w Kudos.

Samo odpakowanie kolumn było dobrym wskaźnikiem ich jakości. Jak na takie wymiary są niezwykle ciężkie, co sugeruje, że głośniki mają imponujących rozmiarów struktury magnesów, a to dobrze wróży.

Jedna para zacisków głośnikowych była kolejną wskazówką zdradzającą podejście producenta do tematu: bez owijania w bawełnę. Nie słyszałem jeszcze prawidłowo zaprojektowanych kolumn, które skorzystałyby z bi-wiringu. (Uważam, że jedynym beneficjentem tego rozwiązania są producenci kabli).

Para magnetycznie przytwierdzanych maskownic była również dołączona do zestawu, jednak pozostawiłem je w pudełku. Wolę odsłuchiwać kolumny z odsłoniętymi przetwornikami.

Do odsłuchu C1 wymagane jest użycie standów. Skorzystałem z jednokolumnowych Kudos S50. Zapewniły one stabilną podstawę dla C1. Zastosowałem się również do zaleceń Kudos dotyczących ustawienia i stwierdziłem, że najlepiej grają odsunięte o 1 metr od ściany tylnej oraz około półtorej metra od ścian bocznych. Dodatkowo dogiąłem je do wewnątrz o ok. 20 stopni. Tak umiejscowione brzmiały równo i naturalnie na instrumentach i wokalach. Bas z kolei miał odpowiednią masę i siłę oddziaływania. Przesunięcie kolumn bardziej w stronę pozycji odsłuchowej poprawiało scenę, ale rozjaśniało równowagę, powodując usztucznienie operowych sopranów i nienaturalne wybrzmiewanie waltorni. Po sfinalizowaniu procesu ustawiania C1 brzmiały zachwycająco, precyzyjnie odtwarzały wysokość tonu i rytm zróżnicowanych stylów muzycznych, a w szczególności gitarowego rocka.

C1 udowodniły również, że posiadają predyspozycje do rozszyfrowywania miksów. Wykonały solidną robotę przy dekodowaniu warstw utworów Beck takich jak Que Onda Guero oraz Go It Alone. W trakcie odsłaniania zgrabnie ukazanych wokali z tła C1 nie przestawały reprodukować całości muzycznego dzieła. Struktura rytmiczna była budowana z zaangażowaniem większym niż jakiejkolwiek innej kolumny tak małych rozmiarów (mam tu na myśli konstrukcje pasywne, aktywne pod tym względem mają przewagę).

C1 są też biegłe w demonstrowaniu delikatnego portretu szczegółowo odtwarzanej gitary akustycznej oraz perkusji. Precyzja dynamiki zostaje utrzymana nawet przy bardzo niskich poziomach głośności, co jest wartościową cechą dla fanów muzyki, których rodziny nie podzielają ich entuzjazmu do jej odtwarzania z autentycznymi natężeniami. Odsłuchując album Human Conditions Richarda AshCrofta nie zapisałem w notatkach nic o wysokich częstotliwościach wychodzących z C1. Wywnioskowałem, że tweeter dostarczał dobry dźwięk i dzięki temu w ogóle nie zwracał na siebie uwagi. Koncentrując się na tym aspekcie brzmienia potwierdziłem swoje wnioski. Nuty wydobywające się z głośnika wysokotonowego były świeże, detaliczne i nigdy nie natarczywe. […]

C1 potrafią także stworzyć zaskakująco głęboką i szeroką scenę gdy zapewnić im odpowiednio dobre nagrania. Przewodnim celem jest jednak odtwarzanie muzyki i w ten sposób starają się zawładnąć sercami słuchaczy. Każdy z upodobaniem do małych kolumn o możliwościach tych znacznie większych powinien wypróbować Kudosów Cardea C1. Być może nie mają one przepastnego basu, jednak zakres pasma przez nie odtwarzanego powinien zadowolić wszystkich fanów Hi-Fi z wyłączeniem tych lubujących się w reprodukowaniu muzyki organowej z płyt testowych.

Podsumowanie: Można było się spodziewać, że Kudos Cardea C1 będą wybitnie muzykalnymi kolumnami, takimi, których sposób prezentacji jest gruntownie satysfakcjonujący w odpowiednio zestawionym systemie o równie wysokim poziomie komunikacji muzycznej. Radzą sobie jednakowo dobrze z repertuarem klasycznym, co z rockiem, jazzem i d’n’b odchudzonym o najniższą oktawę. -styczeń 2010, thehifijournal.com