Recenzowanie wkładek jest zawsze trudnym zadaniem biorąc pod uwagę ilość interakcji jakie ma miejsce pomiędzy wkładką, ramieniem, gramofonem oraz przedwzmacniaczem. Jest to trudne, ale z przyjemnością stawiłem temu czoła.

Przyjemność to właściwe określenie. Już od pierwszych taktów byłem potężnie zaskoczony możliwościami Grado Prestige Gold. Piano Trio Dvoraka wydawnictwa Supraphon jest albumem, który często skrzeczy na mnie. Z Gold mogłem jasno stwierdzić, że moje tłoczenie nie było tonalnie zrównoważone, jednak równocześnie nie zakłócało to ogólnego przekazu muzyki. Wydane w 1985r. Hounds of Love autorstwa Kate Bush zdobyły sobie reputację albumu trudnego w reprodukcji. Najwyraźniej nie dotyczy to Gold. Nagrania pełne skomplikowanych rytmicznie perkusji, syntezatorów oraz smyczków były odtwarzane w sposób ekscytujący i łagodny tonalnie.

Nie było rozluźnienia struktury rytmicznej, smyczki nie wyły, a głos Pani Bush był dobrze zdefiniowany.

Pozostając w latach ’80-tych odsłuchałem Suzanne Vega „Solitude Standing”, klasyczny album z 1987r. Znowu, głos wokalistki brzmiał bardzo dobrze, był bez dodatkowych sybilantów, oraz był dobrze artykułowany. Gitary akustyczne były reprodukowane przez dźwięk stalowych strun, oraz pudła.

Wiele tanich wkładek (i innych komponentów) potrafi przejaskrawić dźwięk. Grado Gold tego nie robi. Przeciwnie, ma w sobie pełno życia i trzyma wszystko w ryzach.

Wniosek: Grado Gold ma doskonały stosunek cena/jakość. -Michael Jones