[…]Chociaż są dookólne, Planety były łatwe w ustawieniu, w zasadzie nawet łatwiesze, niż większość kolumn, których u siebie słuchałem. Para Planet jest lustrzanym odbiciem siebie i Duevel poleca ustawiać je tweeterami do ścian. Po kilku dniach eksperymentowania z ustawieniem postawiłem je tam gdzie większość kolumn. Logika podpowiedziała mi, że nie powinny stać bliżej niż metr od tylnej ściany. Od bocznych odsunąłem je na 60cm. W zasadzie obowiązuje dowolność ustawienia. Grały akceptowalnie nawet 30cm od tylnej ściany pomieszczenia TV. Pewnikiem scena była ograniczona w głąb, za to prezentacja nie była wcale tak hałaśliwa jakbym się spodziewał. Kanadyjski importer Dueveli poinformował mnie, że porty pracują optymalnie w określonej przez nóżki odległości od podłogi, więc na dywanie umieściłem platformy Skylana. Bas stał się dzięki temu dalece bardziej zdefiniowany i niski. Nie mogę określić jak doskonale Planety wkręciły się w moją orbitę ze swoją pojemną sceną i łagodnym, nie męczącym i pieczołowicie ujmującym dźwiękiem. Spodziewałem się dużej, kluchowatej, niezdefiniowanej sceny z piaszczystą górą i lichą mikrodynamiką czego rzecz jasna było absolutnie brak. Planety oferowały zdumiewająco spójną i skupioną prezentację, która podążała za mną niezależnie od zajmowanego w pokoju miejsca. Z każdego z nich słuchało się równie dobrze.

Poszczególne instrumenty i głosy nie były zamazane ani nie przemieszczały się po scenie. Podczas gdy Planety nie oferowały chirurgicznej precyzji, to z pewnością zachęcały do długich i namiętnych odsłuchów. Były też niezwykle lekkie w sekcjach rytmicznych. Waga i zejście basu były zaskakujące gdy wziąć pod uwagę umiarkowanej objętości skrzynię i małej średnicy woofer (13cm). Chociaż bas nie schodził do głębin, to prezentował przyjemne wypełnienie, które powodowało iluzję konkretnego pomruku. Co więcej wierzę, że Planety swoim silnym polem umacniały obrazy i urzeczywistniały tekstury. […] -Paul Candy