Harbeth P3ESR
Stereophile

John Atkinson
12 sierpnia 2010

Każdy oczekuje czegoś innego od kolumn głośnikowych. Niektórzy cenią neutralność średnicy ponad wszystko, podczas gdy inni mogą poświęcić część precyzji w zamian za niższe zejście, jeszcze inni oczekują stereofonii, która pozwoli głośnikowi otworzyć okno do prawdziwych warunków nagrania. Inni poświęcą to wszystko, byle głośnik potrafił obudzić umarłych, są jeszcze tacy, którzy poświęcą pojedyncze zalety, by dostać kolumnę sprawdzającą się pod każdym względem. Oczywiście jeśli ma się odpowiednio gruby portfel można dostać wszystko razem, ale większość z nas żyje w realnym świecie i nie może sobie pozwolić na kolumny za setki tysięcy dolarów. Patrząc na Harbethy P3ESR z ich pięciocalowym głośnikiem, można stwierdzić, że nie jest to kolumna, która odda realistyczne wrażenie koncertu organowego, nie jest też w stanie grać super głośno, czy napełnić dźwiękiem naprawdę dużych pomieszczeń. Celuje jednak w wyśmienitym odtwarzaniu jakże przecież ważnej średnicy oraz jest mistrzem tworzenia wiarygodnej sceny muzycznej.

Odsłuch

Ustawiłem P3ESR na dwudziestoczterocalowych standach daleko od ścian, z odpowiednim ustawieniem kolumn dość długo eksperymentowałem. Harbeth zaleca pozostawienie maskownic w czasie odsłuchu, jednak uznałem, że kolumna gra wtedy zbyt gładko i większość odsłuchu przeprowadziłem bez maskownic.

Przed odsłuchem testowałem trzy pary dużych podłogowych kolumn i muszę powiedzieć, że choć mały Harbeth nie mógł im w żadnym razie dorównać tak pod względem basu jak i głośności, to jednak byłem zaskoczony, że w zasadzie w ogóle prawie tego nie odczułem – w czasie odsłuchu niemal niczego mi nie brakowało. [...]

Górny zakres pasma nawet bez maskownic, gra gładko, równo, bez żadnych podbić. Kolumna bez problemu oddaje barwę klarnetu basowego, czy gitary basowej i nawet kiedy oba instrumenty grały w zbliżonych rejestrach, były zupełnie odseparowane. Stereofonia była stabilna i rzetelna, skrzypce oddane były ciepło, trochę ekspansywnie. [...]

Podsumowanie

Harbeth P3ESR jest jednym z tych rzadko spotykanych komponentów audio, które pomimo swoich ograniczeń nie dopuszczają żadnych kompromisów. Mi osobiście Harbeth P3ESR przypadł bardzo do gustu.