Harbeth M40.1

Stereophile, 17 października 2008
Art Dudley

Najlepsze długowieczne produkty audio mają za sobą nie tylko wspaniały dźwięk, ale też i historię. Przykładem mogą być brytyjskie marki takie jak Spendor, Rogers i właśnie Harbeth. Łączy je m. in. to, że część z ich produktów powstała na zamówienie Brytyjskiej Korporacji Radiowej – BBC. [...]

M40.1 to audiofilski flagowy monitor Harbetha. Nowy woofer to projekt Alana Shawa i Dereka Hughesa. Polipropylenowa 12” membrana odtwarza pasmo aż do 400 Hz – niemal oktawę wyżej niż poprzednik. Głośnik średniotonowy oparty jest na materiale o handlowej nazwie RADIAL, a w najnowszej wersji różni się dość znacząco od poprzednika. Pociągnęło to ze sobą znaczące zmiany w zwrotnicy, która jest oczkiem w głowie właściciela i jej elementy są bardzo dokładnie dobrane. W porównaniu z M40, jego sukcesor jest bardziej skuteczny, ma lepszą odpowiedź impulsową, dokładność i zejście basu aż do 38 Hz bez obserwowalnych strat. Tylna ścianka kolumny jest przykręcana – nie klejona, co jest kolejnym dziedzictwem wyniesionym z profesjonalnego audio. Jest tak precyzyjnie dopasowana, że trudno ją zdemontować nawet przy wykręconych wszystkich śrubach. (Nawiasem mówiąc, przypomina to instrument smyczkowy, gdzie odpowiednio dopasowana szyjka pozostanie na miejscu przy pełnym komplecie strun bez użycia kleju). Obudowa posiada dwa tunele bass-reflex w przedniej ściance. Głośnik średniotonowy umieszczony jest w osobnej komorze, a wnętrze wypełnione jest dwoma typami precyzyjnie umieszczonej pianki wytłumiającej.

Dedykowane standy wysokości 14” zostały wyprodukowane przez Skylan Manufacturing of Calgary, z Alberty w Canadzie, i podobnie jak obudowa są zrobione z MDF-u. Zaleca się je ustawić daleko od ścian. W moim pomieszczeniu, choć było trochę problemów z odpowiednim ustawieniem kolumn, Harbeth i tak zszedł do 31,5 Hz ze spadkiem 2 dB.

Harbetha M40.1 łatwo opisać, ale ciężko zrecenzować. Dźwięk tych kolumn ma więcej zalet, niż cokolwiek, co miałem kiedykolwiek w domu. M40.1 jest „neutralna”, nie wprowadza podkolorowań, a przy tym nie posiada powszechnych wad. Harbethy mają rzadką umiejętność łączenia neutralnej barwy z wyśmienitą prezentacją, pod niemal każdym istotnym aspektem. Mówiąc po prostu: mamy tu wreszcie kolumnę, która osiągnęła płaską częstotliwość przenoszenia w całym paśmie, nie wysysając jednocześnie życia z nagranej muzyki. Harbeth M40.1 nie celuje w jakimś konkretnym aspekcie, zamiast tego dokonuje przełomu, będąc pierwszą kolumną, która odnajduje się w tak wielu dziedzinach. M40.1 jest pozbawiona zakłóceń, nie jest wybredna jeśli chodzi o urządzenia towarzyszące i jest w miarę łatwa w instalacji. Pozwala muzyce brzmieć kolorowo i miło, zachowując wrażenie grania „tu i teraz”. Są głośniki bardziej skuteczne, są głośniki z potężniejszym basem, inne produkują bardziej dramatyczny, lub czystszy dźwięk, ale żadne nie grają tak spójnie, koherentnie i ogólnie dobrze we wszystkich aspektach.