Zintegrowany wzmacniacz SLI-80  

Czemu w dzisiejszym świecie, wszystko musi być tak skomplikowane? Wciąż doświadczamy zmian, które wcale nie muszą być zmianami na lepsze. I gdzie mają się podziać Ci którzy nie lubią zmian? Może odpowiedzią jest świat lamp, tu proste pomysły, z starych dobrych lat, wciąż trzymają się dobrze i są obiektem pożądania.
DSP, Surround Systemy, a może łączenie punkt do punktu kablem, i triody dające 5W na stronę?
Cary ma doskonałą reputację trwałych i spolegliwych produktów. Przy tym, z  SLI-80 jest zdecydowanie mniej zachodu niż przy większości wzmacniaczy lampowych, poza okazjonalnym ręcznym biasowaniem lamp, które i tak są tak bardzo „ustaw i zapomnij” jak to tylko możliwie.  
Integra SLI-80 oferuje całkiem sporo możliwości jak na wzmacniacz lampowy. Wedle instrukcji wzmacniacz gra „lepiej” w trybie triodowym, dostarczając 40 W mocy w klasie A, co dla moich kolumn w zupełności wystarcza,  W trybie pentody dostajemy 80 W, brzmienie staje się cięższe i odrobinę piskliwe w górze.
Eksperymenty z przełącznikami independencji również przynoszą różnicę. W trybie 8 Ohm wzmacniacz cechowała delikatność, swoista słodkość. Niesamowicie grał muzykę kameralną czy nagrania małych grup jazzowych, jednak w moim systemie brakowało trochę dynamiki w większych realizacjach muzycznych. Za to w moim systemie tryb 4 Ohm'owy ustawił wszystko na miejscu, grał czyściej, z większą energią. Sekcja dęta szczególnie dobrze się prezentowała. Każdy instrument miał swoją specyficzną charakterystykę, miejsce, długość. Trąbki były przenikliwe, bogate i wykonane z lśniącego brązu, saksofony, tuby, i wszystkie były  rozróżnialne nawet w gęstych utworach symfonicznych.
Wiarygodność – kompletność dźwięku – wspaniale połączyły się z zdolnością produktu Cary do oddania sceny i tworzenia obrazu, co przy dobrym nagraniu daje fenomenalne efekty. Orkiestra jest poukładana, każdy muzyk na swoim miejscu, nawet poza ścianami pomieszczenia. W gęstych pasażach nie tracąc na szczegółowości. SLI-80 nie ma problemu z powietrzem, ani pogłosami, małych i dużych pomieszczeń. Ten wzmacniacz pozwala w pełni skupić się na odbiorze muzyki i jej przesłania.
Ale nawet najdoskonalej zaprojektowane wzmacniacze w tej cenie, będą miały jakieś ograniczenia, Cary jest cichy, choćby dźwięk palca przesuwającego się w dół gryfu gitary basowej - był tam, ale nie był tak eksponowany jak w niektórych wzmacniaczach tranzystorowych, nie miał też tak idealnej ciszy.
Cary SLI-80 bardzo mi się podobał. Jest dobrze zbudowany, niezawodny, i bliski prawdziwej esencji muzyki. Będziesz chciał go słuchać, i mogę się założyć, że te godziny zlecą ci naprawdę szybko. Ja widzę jak odpływam, tracąc poczucie czasu a przy tym będąc skupionym na muzyce.

Graham Abbott

http://www.positive-feedback.com/Issue24/cary_sli80.htm