Recenzja Power Planta - HomeTheaterReview.com
Autor: Jerry Del Colliano

Nie ulega wątpliwości, że Paul McGowan jest osobą najbardziej odpowiedzialną za popularyzację idei regeneracji prądu wśród audiofilów. Olbrzymi, ale niezbyt efektywny Power Plant P300 wzbudził wiele emocji wśród audiofilów, bo naprawdę poprawiał prąd i potrafił tchnąć nowe życie w system audio w sposób zupełnie nieoczekiwany. Problem tkwił w tym, że nie dało się do niego podłączyć bardzo wymagających wzmacniaczy, gdyż mógł dostartczyć urządzeniem jedynie połowę tej mocy, którą otrzymywał z gniazdka w ścianie. Aktualny model PS Audio Power Plant Premier jest znacznie bardziej wydajny i użyteczny.

Urządzenie ubrane jest w seksowną srebrną obudowę, choć jest też limitowana wersja czarna. PPP wytwarza 1500 W zregenerowanego prądu i wyposażony jest w funkcje znakomicie filtrujące i oczyszczające prąd zmienny. Z tyłu urządzenia znajduje się dziesięć gniazd [w wersji Europejskiej pięć gniazd – przyp. tłum]. Najważniejszą cechą regeneratora jest wzrost wydajności w stosunku do poprzednika. Zmiany w projekcie poczynił wiceprezes PS Audio do spraw inżynierii Bob Stadtherr. Sprzęt zasilany z Power Planta otrzyma teraz więcej mocy, co oznacza, że można do niego podłączyć znacznie bardziej wymagające wzmacniacze.

Zalety:

  • Łatwo jest usłyszeć lub/i dostrzec efekty zregenerowanego prądu w systemie. Zmiana ta nie jest subtelna. Źródła grają dźwiękiem bardziej otwartym. Przedwzmacniacz jest bardziej rezolutny i bezpośredni. Końcówki mocy mają lepszy, głębszy bas i są szybsze.

  • Większa wydajność czyni z Premiera produkt bardziej użyteczny w stosunku do jego poprzedników, można na nim bardziej polegać.

  • Można się zastanawiać, czy Paul McGowan zatrudnił Richarda Simmonsa, żeby ten odchudził Power Planta. PPP waży 35 funtów, więc jest o wiele lżejszy i mniejszy od swoich grubych, wielkich, wzmacniaczopodobnych poprzedników. Przy takiej wadze i rozmiarach stanowi nieistotny dodatek do racka, czy stolika, nie trzeba się obawiać, że odkształci powierzchnie, na których się opiera.

Wady:

  • Niektórzy sugerują, że Power Plant Premier nie poradzi sobie z najmocniejszymi, nieposiadającymi wbudowanego systemu regeneracji prądu wzmacniaczami dostępnymi na rynku, takimi jak high-endowe modele Marka Levinsona, czy Krella. Aby się przekonać czy to prawda, należy wykonać test. W ostateczności można kupić dwa Power Planty i jednym z nich zasilać wzmacniacze, a drugim resztę systemu. Koszt takiego rozwiązania będzie i tak niższy, niż niektóre high-endowe urządzenia uzdatniające prąd.

Konkluzja

PS Audio Power Plant Premier jest radykalnie ulepszoną wersją rewolucyjnego, ale niedoskonałego produktu, który obecny był jedynie na rynku zatwardziałych audiofilów. Nowy Power Plant to urządzenie bardziej mainstreamowe, które sprawdzi się zarówno we współczesnym kinie domowym, jak również w najbardziej wyrafinowanych systemach audiofilskich.